Cześć. Mam na imię Kacper Nosal;-) Urodziłem się 15.03.2010 roku i od pierwszych dni swojego życia walczę z następstwami błędów lekarskich popełnionych podczas porodu. Choruje na mózgowe porażenie dziecęce w postaci cztero-kończynowego niedowładu spastycznego,małogłowie oraz padaczke (Zespół Westa). Choroby te powodują ,że nie potrafię chodzić, siedzieć a nawet stabilnie utrzymać główki jednak z każdym dniem walcze o moje zdróweczko ;-) Pokazuje Wam w tym blogu moje życie..ale i tez wspaniałych ludzi...moich Aniołków których spotykam na mojej drodze zycia;-)
kontakt do mnie a raczej do mojej mamusi:
tel.692 112 143
e-mail:kacpernosal@onet.pl
oraz zapraszam na Fb -Kacper Nosal

sobota, 28 października 2017

27 październik

Na koniec tygodnia poranna wycieczka do babci Dziuni...
Tydzien musi zakonczyc sie kolejna "przygoda "...
Tym razem mamcia musiala wybrac się do dentysty z ząbulem który zaczął jej dawac popalić cały dzien i cała noc ...
Rano cudownie "ozdrowiał" ząbul bo chyba przestraszył się wizyty ale niestety nie mial szans na przezycie...
Wybrykałem się z babcią bo dawo mnie u niej nie było -widac po przescieradelku jak brykałem...
Powrót do domku i odpoczynke bo jeszcze jestem bardzo osłabiony...
Buziaki w nosalki pa

26 październik

Zdjęcie użytkownika Kacper Nosal.No wkoncu lepiej ze mna ...
Dochodze do siebie po lekach ale i po ataku flegmuli ...
Wyjazd na tężnie przyniósł zamierzony efekt ...
Pozbyłem sie jej...
Goraczki brak...
Humor powraca...
I moje psoty ...
Do konca tygodnia laba od wygibaskow i od szkoly ...
Buziaki w nosalki pa
Zdjęcie użytkownika Kacper Nosal.

25 październik 

Ostatnie dni nie naleza do fajowych ...
Zaczeło sie od powodzi w moim pokoiku..
Jest srodek tygodnia a ja chory ...
Wczoraj w nocy usnąłem dopiero przed 3 po podaniu lekow...
Dzien spiący noc też spiąca
A od rana walcze z flegmula i goraczka....
Buziaki w nosalki pa



23 październik

"Przygody " musza byc...
Od roku mam swoj pokoik do rehabilitacji w ktorym cwicze a mamcia produkuje swoje ozdoby na kiermasze dla mnie..
Taki rano nastal nas widok jak szykowalem sie na wygibaski z wujciem Pawlem ...
Caly sprzet do rehabilitacji materace wałki piłki ksiazki a nawet lozko skoncza swoj zywot na smietniku..
Drzwi panele czy nawet szafki tez tam znajda swoje miejsce
Nie wspominajac ze ozdoby tez sie do niczego nie nadaja
Dziekuje "inteligentnym" ludzia ktorzy kanalizacje traktuja jako smietnik wrzucajac wszystko co popadnie do WC ...
Na drugi raz sie niech zastanowia bo moze ich to spotkac co nas dzisiaj...
Czeka nas remont i to generalny...
I spore wydatki ..
Dziekujemy za "fajnie" rozpoczety tydzien ...
Poprostu wszystko utopilo sie w g**nie...

22 październik

Nie ma to jak radosc z prostych rzeczy...
Dla mnie rybki to jedna z takich rzeczy ...
Ogladanie rybek to fajowa rzecz a jak jeszcze paluszkiem im zapukam to przypływają i jest tak kolorowo...
Jutro pobudka o 8 rano na wygibaski bo ciałko juz sie buntuje i spastyka daje po miesniakach...
Takze kochani zmykam chrapciac ...
Buziaki w nosalki pa







20 październik

No i mini wakacje sie skonczyły a tu ...
kolejna niespodzianka od Cioci Malwiny i Wuja Marcina...
Zaproszenie na kolejny pobyt w pieknym miejscu Hotel Górski Raj ***
Wspaniali młodzi ludzie którzy w tym całym zwariowanym świecie potrafia znalesc chwilke czasu na rozmowe i pogadanie o tym co u nas slychac ...
a na pożegnanie taki prezent ...
Serdusio sie raduje ...
Bedzie okazja wyrwac sie od nie łatwej codzienności i pobyc razem w trojke...
Jeszcze 2 dni wolnego a od poniedzialku powrot do ciezkiej pracy...
Buziaki w nosalki pa

18 październik

Prawie ostatni dzien wakacji...
Wycieczka do tężni solankowej w Wieliczce aby walczyc dalej z flegmula...
Nawdychałem sie solanki a nawet lekko opaliłem swoje piegi na buzi 😊
Radocha byla gdy podjechalem swoim "mercedesikiem" pod sciane a tam tak pieknie woda odbijala promyki slonca ...
Mielismy wracac ale chcialem poszukac ksiezniczki czy tez smoka na zamku wiec spakowalismy tobołki i wyruszyliśmy do Krakowa na Wawel ...
Niestety nie udalo sie znalesc ksiezniczki...
znowu gdzies sie schowala w jakims zakamarku a ja wszedzie nie wjade moim pojazdem...
Smoczysko tez uciekło...
Dotarłem za to do kaplicu Jana Pawła II gdzie zapalilem swieczke i zlozylem prosby oraz modlitwy...
Piekny ten Wawel a co najwazninesze ...
przystosowany dla takich osob jak ja na wozku i bardzo pomocni pracownicy ...
Powrot do domu i drzemka ...
Musialem mamcie trzymac za reke bo ja taki jestem pieszczoch ...
Po powrocie do pokoiku " ruszyla" flegmula...
Wymioty ...
Ale za to jaka ulga ...
Lepiej oddychac ...
Szkoda tylko ze te tężnie tak daleko sa ... :-(
A jak widac to jedna z najlepszych terapi dla mojego oddychania ...
Uciekam odpoczywac buzkiaki w nosalki pa